Trochę historii o Nowym Złotnie str 1 - Nasze Złotno

Idź do spisu treści

Menu główne:

Trochę historii o Nowym Złotnie str 1

O osiedlu > Historia
 
 
 
 



Artykuł z Dziennika Łódzkieogo
tekst:                                                       
    
Anna Gronczewska


Wieś w Łodzi


O Złotnie mówiono przez lata, że to zielone płuca Łodzi. I tak zostało. Nie ważne czy jest to Stare czy Nowe Złotno, ale znajdzie się tam ciszę, spokój. A także ostatnie w Łodzi gospodarstwa rolnicze, choć na Starym Złotnie nie pasą się już na łąkach krowy. Złotno sąsiaduje z Brusem, a którym głośno w ostatnich dniach. Znamy głównie bruski poligon, a okazuje się, że przed wiekami to łódzkie osiedla o mały włos nie otrzymało praw miejskich i stanowiło by konkurencję dla Łodzi.
Złotno dzieli się na Stare i Złote. To drugie znajduje się blisko centrum Łodzi, drugiemu bliżej do Konstantynowa. Ryszard Bonisławski, znawca łódzkich dziejów, mówi że na terenie tego osiedla był kiedyś prawdopodobnie majątek ziemski, ale bez dworu. Nowe Złotno powstało w końcu dziewiętnastego wieku, Stare na pewno istniało już w osiemnastym wieku.
– Nowe Złotno zaczęło się szybko rozwijać pod koniec XIX wieku, bo łodzianie szukali terenów podmiejskich, gdzie zamożni mieszczanie mogli odpoczywać z dala od fabryk, miejskiego szumu – wyjaśnia Ryszard Bonisławski.
Dziś Nowe Złotno to willowe osiedle. Jeszcze niedawno trudno by było znaleźć tu jakieś bloki. Ale i tu pojawił się już apartomentowiec. Gdy Zenon Kosmalski wprowadził się na Nowe Złotno w latach sześćdziesiątych ze Zgierza nie przypuszczał, że po latach powstanie tu tak dużo pięknych, nowych willi. Jego żona miała tu działkę, więc też wybudowali domek, ale nie ma co równać się z nowymi. Pan Zenon pamięta jak dojeżdżał tu kiedyś tramwaj, była pętla. W pobliżu pętli postawiono drewnianą budkę, w której dyżurował milicjant. Na prośbę mieszkańców Nowego Złotna, którzy chcieli, by milicja zaprowadziła tu spokój i rozprawiła się z miejscowa chuliganerią.
– Hersztem wszystkich miejscowych rzezimieszków był taki człowiek bez nogi - wspomina Zenon Kosmalski. – Nie wiem jakim miał pseudonim,. Pamiętam, że całą swoją bandę organizował przy pomocy gwizdków. Gwizdnął i jego kompani już wiedzieli co robić.
Pan Zenon opowiada, że ta budka z milicjantem nie stała długo. Miejscowi chuligani ją przewracali. Raz nawet rozbroili znajdującego się w niej milicjanta...
Samuela Świderska mieszka tu od lat czterdziestych. Nowe Złotno bardzo się zmieniło. Przybyło wiele nowych, eleganckich domów, ale stare drewniaki też zostały. W miejsce małego, osiedlowego sklepu postawili pawilon, aptekę przenieśli w inne miejsce, tak ośrodek zdrowia...
Pan Władek, mieszka w jednym z takich starym drewnianych domów. Uchyla jego drzwi i dumą mówi, że na Nowym Złotnie spędził całe swoje życie. Żali się tylko,  że to nie to Złotno co kiedyś. Kiedyś w starej straży organizowano co sobotę potańcówki, można było zagrać w ping ponga.
– A teraz stypy tam organizują! – oburza się pan Władek. Przed laty lubił sobie pójść na western do kina „Sojusz” przy ul. Płatowcowej.Dziś tam jest drukarnia.
– Są nowe, eleganckie restauracje, a tam taki człowiek jak ja nawet piwa się nie napije, bo małe kosztuje 7 zł! – oburza się pan Władek i tęskni za starymi, dobrymi czasami.
Jedną z atrakcji Złotna była willa przy ul. Krakowskiej. Kiedy ją wybudowano wywołała wielką sensację. W latach sześćdziesiątych, gdy ktoś postawił dom, to miał kształt kwadratowego klocka z szarą elewacją. Willa na ul. Krakowskiej była ewenementem. Niebiesko - biała, z wieżyczkami.

str 1

<<<    >>>


 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego